Dzisiejszego poranka Szczecin i okolice spowijała gęsta mgła. Z tej okazji pokusiliśmy się o przeprowadzenie małych statystyk, które nasunęły dość frapujące wnioski. Na niespełna czterdziestokilometrowej trasie między Stargardem Szczecińskim a Szczecinem, w godzinach porannych (między 7 a 8 rano), kiedy ruch jest dość obfity udało nam się naliczyć zaledwie 10 aut, których kierowcy pokusili się o włączenie tylnych świateł przeciwmgielnych. Stanowi to zaledwie ułamek procenta wszystkich obserwowanych aut.
Światła przeciwmgielne pojawiły się w 1967 roku. W Niemczech w 1970 roku miało miejsce ponad 3000 wypadków, których przyczyną była słaba widoczność we mgle. Dwadzieścia lat później odnotowano tylko 1457 takich wypadków. Użycie świateł przeciwmgielnych dozwolone jest, jeżeli widoczność nie przekracza 50 metrów. Świecą one trzydzieści razy intensywniej niż światła pozycyjne, dlatego w warunkach normalnej przejrzystości powietrza możliwe jest oślepianie kierowcy jadącego za nami. W ruchu podmiejskim, gdy odległości między jadącymi autami są z reguły większe niż w ścisłym centrum, światła przeciwmgielne są dużym ułatwieniem, bo widać je nawet, gdy tylne światła mijania, lub nawet światła „stop” nie są jeszcze widoczne. W wielu sytuacjach pozwalają na oszczędzenie zderzaka.
W razie poprawy widoczności należy pamiętać o ich wyłączeniu.
Dodano: Czwartek 23-08-2007 o godz. 09:20 || Czytano: 650