Nowelizacje ustawy o podatku akcyzowym oraz o biokomponentach i biopaliwach skłoniły producentów zielonego oleju napędowego do wznowienia jego wytwarzania. Przepisy zwiększają ulgę w akcyzie o blisko 5 gr na litrze i obniżają z 10 do 1 gr na litrze stawkę akcyzy na tzw. paliwo samoistne. Okazuje się jednak, że zmiany niekorzystnych przepisów utknęły w Sejmie.
W Polsce zainteresowane produkcją biopaliw są m.in. Rafineria Trzebinia, Grupa Lotos (powołała w tym celu spółkę Lotos Biopaliwa), Elstar Oils (producent olejów jadalnych) i Solvent Wistol (dawny Sol-vent Dwory, producent chemikaliów organicznych). Wszyscy cieszą się z przyjęcia przez rząd wieloletniego programu promocji biopaliw, ale z niecierpliwością czekają na możliwość wykorzystania przepisów zapisanych w nowelizacji ustawy.
Przy obecnym poziomie cenowym opłaca się kupowanie B100, czyli czystych estrów rzepakowych, ale są z tym problemy. B100, aby mogły być użytkowane przez właścicieli pojazdów, muszą być zmieszane z ON. Ale B100 i ON wlewane do baku nie ulegają jednorodnemu zmieszaniu. Żeby uzyskać jednolitą mieszaninę, należałoby je zmieszać w naczyniu zewnętrznym i dopiero wlać do baku. Jest jednak obawa, że zostanie to uznane za produkcję. A wtedy preferencyjne zwolnienie dla B100 bierze w łeb. Ministerstwo Finansów, nie chcąc komplikować sobie życia, nie wypowiada się na ten temat — twierdzi Marcin Zachowicz, rzecznik prasowy Grupy Lotos.
Tymczasem zgodnie z wymogami unijnymi, Polska powinna osiągnąć w 2010 r. minimum 5,75 proc. udziału biokomponentów w zużyciu paliw transportowych. Dzisiaj wynosi on 2,3 proc. W tej sytuacji „pomogą” nam sąsiedzi. To realne zagrożenie. Jeżeli Niemcy produkują 3 mln ton biopaliwa rocznie, a zużywają 1 mln, to resztę muszą gdzieś zbyć. Najbliżej jest Polska.
Żródło: pb.pl
Dodano: Czwartek 02-08-2007 o godz. 09:58 || Czytano: 774