Prawo czy bezprawie – przekroczenie dozwolonej ilości punktów karnych bez żadnych konsekwencji?
Próby poddania ponownemu egzaminowi kontrolnemu osoby, która już dawno przekroczyła limit punktów karnych ciągle spełzają na niczym. Powodem są nieustanne błędu urzędników obnażające niedoskonałości prawa.
Decyzje o cofnięciu prawa jazdy również okazały się nieskuteczne. Proces przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie ukazał wszystkie ułomności przepisów. Krystyna S. otrzymała w 2005 r. 26 punktów karnych i według art. 114 prawa o ruchu drogowym, którym mówi „Kontrolnemu sprawdzeniu kwalifikacji podlega osoba posiadająca uprawnienie do kierowania pojazdem, skierowana decyzją starosty na wniosek komendanta wojewódzkiego Policji, w razie przekroczenia 24 punktów”, powinna ponownie zdać egzamin.
Krystyna S., skierowana decyzją prezydenta Warszawy z 24 marca 2006 r., nie poddała się egzaminowi. W tym wypadku kolejne decyzje prezydenta Warszawy z 22 maja 2006 r. oraz z 3 listopada 2006 r., wydane po analizie nałożenia punktów karnych, cofają jej prawo jazdy. Do połowy sierpnia 2008 r. żadnego z tych nakazów nie udaje się wyegzekwować. W dokumentach brak jest terminu, do którego Pani Krystyna powinna zdać egzamin – tak osądza samorządowe kolegium odwoławcze. Prezydent Warszawy wydaje więc 13 grudnia 2006 r. nową decyzję, tym razem bez tego błędu. Ponownie SKO uchyla ją w części dotyczącej terminu. Reszta zostaje zaskarżona do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie wraz z prośbą o wstrzymanie jej wykonania.
Decyzje zostały uznane za nieważne z powodu naruszenia prawa – taki wyrok zapadł w WSA. – Wydając je, nie zauważono, że wskutek niezaskarżenia najwcześniejszej decyzji z 24 marca 2006 r. kierującej Krystynę S. na egzamin, właśnie ona stała się ostateczna – stwierdził sędzia Andrzej Czarnecki. – A nie można prowadzić postępowania i podejmować następnych rozstrzygnięć w sprawie już rozstrzygniętej ostateczną decyzją administracyjną – dodał.
Z uzasadnienia wyroku możemy się również dowiedzieć, że pierwsza, a zarazem ostateczna decyzja jest obarczona wadą prawną - nie podaje terminu zgłoszenia się na egzamin. SKO powinno się nad tym pochylić głębiej, bo ta wada powoduje, że decyzja w gruncie rzeczy jest niewykonalna.
Jak mówi Mariusz Wasiak, naczelnik Wydziału Profilaktyki i Analiz Komendy Głównej Policji, z roku na rok jest coraz więcej podobnych wniosków, a główną przyczyną jest zazwyczaj przekraczanie dozwolonej prędkości. – Rola policji kończy się jednak na wystosowaniu wniosku. Egzekwowanie nałożonych prawem obowiązków należy do innych organów. Na egzaminy kontrolne kierują na wniosek policji organy samorządowe. One też cofają prawo jazdy tym, którzy egzaminu nie zdali lub się na niego nie zgłosili - puentuje. Jak widać w przytoczonym przypadku, kierowcy przekraczający przepisy nie stoją na pozycji przegranych – wystarczy znajomość prawa by czuć się bezkarnym i spać spokojnie.
Źródło: Rzeczpospolita
Dodano: Czwartek 14-08-2008 o godz. 14:51 || Czytano: 3331