Przeciętna zdawalność egzaminu na prawo jazdy w naszym kraju wynosi jakieś 40 proc. Jednak co sobotę w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Katowicach niemal każdy kursant miał pozytywny wynik. Cud? Raczej nie, przynajmniej funkcjonariusze CBA w to nie wierzą.
W każdą sobotę do WORDu na Śląsku przyjeżdżały busy pełne ludzi z województwa małopolskiego i świętokrzyskiego. Koszt zdanego egzaminu wynosił ok. 3-4 tyś złotych. Były grupy, w których zdawalność sięgała 100 proc. i to jak twierdzi nasz informator nie było to dziełem przypadku:
- W Dąbrowie Górniczej były grupy, gdzie zdawało sto procent osób. Ten sam egzaminator chwilę później w następnej grupie oblewał wszystkich. W ten sposób wyrównywał statystyki.
Tak prawdopodobnie zdało kilkaset osób, a egzaminatorzy osiągnęli dochody, którymi nie musieli się dzielić z fiskusem.
Ten proceder trwał do początku czerwca, kiedy to funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego wkroczyli do siedziby katowickiego WORD, gdzie sprawdzili kilka pomieszczeń w tym m.in. biuro Antoniego A. – koordynatora egzaminów. To jedyna osoba, która przydziela egzaminatorów do konkretnych grup zdających. Tylko on miał możliwość, aby tak manipulować grafikiem, by zawsze do „odpowiedniej” grupy trafiał zaufany egzaminator. Antoni A. był przesłuchiwany cały dzień w siedzibie CBA. Również ci, co dali łapówki nie mogą spać spokojnie. Odpowiednie służby już mają ich nazwiska.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, właśnie ta sprawa była powodem rezygnacji ze stanowiska szefa WORD w Katowicach Piotra Wcisło. Nowy szef ośrodka Roman Bańczyk zmienił koordynatora i zaostrzył kontrolę. Nie jest to odosobniony przypadek korupcji w ośrodku ruchu drogowego w Polsce. W tym roku do zatrzymań w podobnych sprawach doszło również w województwach dolnośląskim, małopolskim i wielkopolskim.
Źródło: Motofakty
Dodano: Wtorek 29-07-2008 o godz. 09:11 || Czytano: 1158