Umacniająca się złotówka powoduje, że artykuły sprowadzane z zagranicy powinny być coraz tańsze. I tak w większości przypadków jest. Jednym z niewielu wyjątków są nowe samochody. Dealerzy zwietrzyli szansę na niezły zarobek i ją konsekwentnie wykorzystują, przy udziale producentów, którzy sami trzymają wysokie ceny aut na nasz rynek. Powoduje to sytuację, w której bardziej opłacalny staje się zakup w salonie w Niemczech.
Jednym z niewielu „światełek w tunelu” na zmianę tej niekorzystnej dla nas sytuacji jest Toyota. We wszystkich mediach możemy zobaczyć i usłyszeć reklamę, że ta marka obniżyła ceny o kilkanaście procent i są one niższe niż za Odrą. -Rozliczamy się w euro, a złoty w stosunku do tej waluty w ostatnich miesiącach bardzo się umocnił. To spowodowało, że Polakom jeszcze bardziej opłaca się kupować auta w Niemczech. Żeby nie tracić klientów, już w kwietniu zaczęliśmy negocjować z centralą obniżenie cen – mówi przedstawiciel Toyoty w Polsce. Efektem tego jest oszczędność co najmniej kilku tysięcy złotych. Dla przykładu model Avensis kupimy w Polsce taniej o 4 tyś. zł niż u naszych zachodnich sąsiadów.
Przedstawiciele innych marek twierdzą, że wraz ze spadkiem ceny euro również obniżyli ceny pojazdów, ale nijak się to ma do rzeczywistości. I tak w Polsce przepłacimy od 5 tyś. zł za np. Opla Vectrę do nawet 35 tyś za BMW 520i i więcej. Doszło do tego, że po zachodniej stronie granicy do zakupów w niemieckich salonach zachęcają napisy po polsku.
W obu krajach możemy liczyć na upusty. Jednak i tu różnica jest znaczna, bo prawie dwukrotna. W naszym kraju możemy liczyć na co najwyżej 4 proc. upustu, gdy niemiecki dealer jest w stanie dać nam nawet 8 proc. obniżki. I w tym momencie nawet obowiązek opłaty akcyzy (3,1 proc. dla aut poniżej 2 litrów pojemności silnika i 13,6 proc. dla reszty) oraz pokrycia 3 procentowej różnicy w podatku Vat nie zniechęca do zakupu poza Polską.
- Mimo tych opłat i tak opłaca się kupować auta w Niemczech. Szczególnie te luksusowe. Jeszcze w ubiegłym roku samochody nowsze niż czteroletnie sprowadzone z zagranicy stanowiły ok. 4 proc. wszystkich rejestrowanych w Polsce. Obecnie jest to już 10 proc. – mówi Wojciech Drzewiecki z Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego „Samar”.
Na wygórowane ceny nowych pojazdów w naszym kraju KE nieraz już zwracała uwagę. Porównując wszystkie kraje Unii aż 8 z pośród 84 modeli nowych aut jest najdroższe w Polsce. Zdaniem ekspertów jedną z głównych przyczyn są wysokie ceny, jakie muszą płacić polscy dealerzy. Wyższe niż np. ich niemieccy koledzy. Zresztą niemiecki rynek, jako największy na Starym Kontynencie zawsze był dopieszczany przez producentów. Z tego powodu nie mamy zbyt dużych szans na rewolucję w tej dziedzinie lub chociaż znaczną poprawę sytuacji.
Źródło: Metro
Dodano: Środa 23-07-2008 o godz. 12:30 || Czytano: 973