Sprowadzamy coraz więcej aut z USA i Kanady. W 2006 roku z sprowadzono do Polski 1537 używanych samochodów z tych krajów. Od stycznia do czerwca 2007 roku takich aut było już 879. O takim trendzie decydują atrakcyjne ceny i niski kurs dolara.
Wśród przywożonych zza oceanu samochodów dominują produkty niemieckich oraz japońskich koncernów. Większość to samochody bardzo młode, mające od kilku miesięcy do 2-3 lat. Nie brakuje również aut zupełnie nowych, kupionych u amerykańskich dilerów, których import wyprzedza krajowe czy nawet europejskie premiery.
Auta zza oceanu można łatwo rozpoznać po wymaganych przez tamtejsze przepisy bocznych światłach obrysowych i kwadratowym miejscu na rejestrację w tylnym zderzaku lub klapie bagażnika. Pojazdy luksusowe, sportowe, kabriolety a nawet zabytkowe - sprowadza się je nie tylko dlatego, że są tańsze w zakupie, ale przede wszystkim ze względu na niższą wartość, która stanowi podstawę do naliczania należności celnych i podatkowych.
Wiele z nich to niestety samochody rozbite, sprzedawane w takim stanie lub z grubsza remontowane, a takich nie warto kupować, bo wbrew obiegowym opiniom wciąż mogą być problemy z częściami czy nawet zamiennikami, a nie wszystkie europejskie odpowiedniki musza pasować. Sprowadzenie części (ze względu na gabaryty) może trwać wieki i kosztować krocie. Czas i unieruchomienie nie działają niestety na korzyść żadnego pojazdu. A zaniżanie wieku auta w dokumentach to inna, dość popularna praktyka.
Po samochód można udać się samemu za ocean - to niestety kosztuje, lub skorzystać z usług pośrednika – to bywa ryzykowne. Amerykańskie auto można też kupić na miejscu – po dokładnych oględzinach, czekać nas będzie już tylko zapłata cła, akcyzy i podatku VAT.
Źródło: Auto Świat/Dziennik
Dodano: Wtorek 02-10-2007 o godz. 10:46 || Czytano: 808