W ponad 80 zakładów koncernu w USA zastrajkowało 73 tys. robotników skupionych w centrali związkowej pracowników przemysłu samochodowego UAW. Przyczyną była zapowiedź obniżenia pensji i zmniejszenia wydatków na świadczenia socjalne. Jest to pierwszy taki strajk w amerykańskich zakładach GM od dziewięciu lat i pierwszy w USA strajk generalny w GM od 1970 r.
Pracownicy amerykańskich koncernów samochodowych zrzeszeni w związkach zawodowych dostają średnio 73 dol. płacy i świadczeń socjalnych za godzinę pracy. W japońskich fabrykach koszty te wynoszą 44 dol. za godzinę. Padła propozycja obniżenia zarobków nawet o 1/3 i wprowadzenia przepisów ułatwiających zwolnienia.
Amerykańscy robotnicy branży samochodowej są coraz bardziej sfrustrowani, bo tracą status arystokracji robotniczej. Dobra płaca i stabilność – te czasy się już skończyły. Od początku dekady pracę w amerykańskich fabrykach samochodów straciło ponad 100 tys. osób, z tego dwie trzecie przez ostatnie trzy lata. Koncerny zamykają fabryki tuzinami, a nowe zakłady otwierają poza USA - w Azji i Ameryce Łacińskiej. Firmy z Detroit coraz chętniej obniżają też zarobki robotników, np. w zakładach Forda sięgające ponad 5 tys. dol. miesięcznie (w GM są niższe).
Także na Starym Kontynencie fabryki GM, Ford i Peugeot już zmniejszały zatrudnienie, inwestując w nowe zakłady w Chinach, Brazylii i Rosji.
Strajk generalny może pogrążyć cały koncern a konkurencja na rynku jest coraz większa. Amerykańscy kierowcy coraz wyżej cenią już nie tylko samochody japońskich firm, ale także z Korei. I coraz szybciej zbliżają się rywale z Chin.
Źródło: Gazeta Auto
Dodano: Środa 26-09-2007 o godz. 11:25 || Czytano: 610